Styczeń rozpoczyna każdy rok. Ale nie każdy rok rozpoczyna się takim styczniem jak rok 2010.
I wcale nie idzie o to, że zima za oknem na całego, miło patrzeć choć mróz nie odpuszcza, a śnieg ciągle pada. Nawet w taki zimowy dzień jak dziś, czyli 9 stycznia można poczuć ciepło i dumę z tego, że w dalekim Chile, polski szybownik Sebastian Kawa zdobył trzeci raz z rzędu tytuł Szybowcowego Mistrza Świata w wyścigach szybowcowych!
Takie zawody jak w Chile to Formuła 1 w sporcie szybowcowym. By latać w takiej elicie pilotów, ba latać - by zwyciężać, trzeba nie tylko potrafić. Trzeba także wykazać się niesamowitą siłą woli i walki, wielką wiedzą z różnych dziedzin, oraz umiejętnością zastosowania jej w praktyce, jak również wykorzystania swojego własnego olbrzymiego doświadczenia lotniczego. Bo latanie „po górach” nigdy nie należało do najprostszych, a latanie „po obcych górach” nawet dla takiego Mistrza jak Sebastian wcale nie należy do łatwych. Tym bardziej należy być dumnym z faktu, że w gronie pilotów z różnych stron świata, to właśnie Polak, Sebastian Kawa okazał się tym „Primus Inter Pares”.
Który to już z rzędu Tytuł Mistrzowski Sebastiana? To naprawdę bardzo trudno zliczyć. Sebastian to trzykrotny Mistrz Świata i z tym ostatnim tytułem także trzykrotny Mistrz Świata w wyścigach szybowcowych. W sumie Sebastian od 2003 roku po dziś zdobył 9 złotych medali w szybowcowych Mistrzostwach Świata i Europy. Jeśli dołożymy do tego dwa brązowe medale Mistrzostw Świata z lat 1999 i 2000, to naprawdę trudno będzie spotkać tak utytułowanego sportowca nie tylko w Polsce, ale i na świecie. I pomyśleć, że mówimy tu o reprezentancie sportów lotniczych, a nie o piłkarzu, skoczku narciarskim czy bokserze.Gratulując Sebastianowi tego olbrzymiego Sukcesu w dalekim Chile, pozostaje mieć nadzieję, że podobnie jak w innych sportach, tak i w naszym sporcie lotniczym, Władza Lotnicza będzie potrafiła wykorzystać tak wspaniałe osiągniecie Polskiego Pilota, nie tylko propagując szybownictwo i pozostałe sporty lotnicze, ale także ułatwiając dostęp do tych sportów wszystkim zainteresowanym. Bo nie wystarczy tylko chcieć, trzeba także stworzyć warunki do tego, by chętni mogli te sporty uprawiać.
Jest to tym bardziej ważne, że w Chile, Sebastian latał na szybowcu polskiej konstrukcji Diana 2 zaprojektowanym i wykonanym przez Bogumiła Beresia.
I na koniec. Fakt, Sebastian lata w Górskiej Szkole Szybowcowej na Żarze, my tu w naszym Olsztynie i w naszym AWM-ie. Ale mistrzostwo można osiągnąć wszędzie, czy na Żarze czy u nas. Skoro Sebastian w młodości mógł „pływać pod żaglami” i zdobywać tytuły mistrzowskie w żeglarstwie, myślę sobie, że i w naszym Klubie można osiągnąć zbliżony poziom wyszkolenia szybowcowego. Tylko znów pozostaje jedno – ciężka praca nad sobą, podnoszenie umiejętności, samokształcenie i chęć udziału w zawodach w konkurencji z najlepszymi pilotami w Polsce.
Zapraszamy na stronę Szybowcowej Kadry narodowej do poczytania więcej na ten temat i obejrzenia namiastki tego, co widzieli zawodnicy Grand Prix.
Na koniec mała ciekwawostka - w ramch Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy można wylicytować lot szybowcem z Mistrzem Sebastianem Kawą!











